Armenia vs Polska – wizyta studyjna

Armenia vs Polska – wizyta studyjna

W dniach 9-13.09.2015 Krajowe Biuro Programu eTwinning gościło przedstawicielkę Biura eTwinning w Armenii (PSA – Partner Support AgencyTatevik Yapunjyan oraz 4 armeńskie ambasadorki eTwinning: Lilit Gharibyan, Anush Torosyan, Maria Lisitsina, Alina Movsisyan.

Podczas swojej wizyty odwiedziły Społeczną Szkołę Podstawową nr 1 STO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Warszawie, przyglądały się pracy polskiego Biura eTwinning, wzięły udział w Gali 10-lecia i spotkaniu Ambasadorów eTwinning.

 

 

Jakie były Wasze pierwsze wrażenia po przyjeździe do Polski?

Tatevik: Dla nas wszystkich to pierwsza wizyta w tym kraju. Ale wrażenia od samego początku są bardzo pozytywne. Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem tego jak nas przyjęto, zwłaszcza przez pracowników polskiego Biura. Wszyscy, z którymi mieliśmy do czynienia byli bardzo mili i przyjacielscy.

Lilit: W ogóle nie czułyśmy się obco. Jakbyśmy nadal były u siebie.

Polska jest podobna do Armenii?

Tatevik: Nie jest podobna, jest zdecydowanie bardziej europejska.

Lilit: I podoba nam się ta różnica (śmiech).

Maria: Już dzwoniłam do męża i poinformowałam, że chcę tu zostać (śmiech).

Zgodził się?

Maria: Niestety nie, ale może go tu przywiozę to zmieni zdanie.

Alina: Mi też się tu podoba. Przede wszystkim polska gościnność i uprzejmość.

Czy eTwinning jest popularny w Armenii?

Tatevik: Staje się popularny. To dopiero drugi rok od kiedy Armenia przyłączyła się do społeczności eTwinning, a mamy już zarejestrowanych ponad 200 nauczycieli z 66 szkół, którzy realizują już około 100 projektów.

Lilit: Znajomi z innych szkół obserwują nasze działania w eTwinning i też chcą się przyłączyć. PSA już nad tym pracuje, organizując dla nich seminaria.

Tatevik: Chciałabym tylko dodać, że te seminaria to wspaniała okazja dla nich. Mogą się nauczyć czegoś nowego z zakresu technologii, metodyki pracy, mogą podróżować.

A jak rekrutujecie nowych nauczycieli? Czy właśnie podczas takich seminariów? Jakie są zasady dołączania do eTwinning w Armenii?

Tatevik: Co roku nowe szkoły (i nauczyciele) wysyłają do nas swoje zgłoszenia i to my ich rejestrujemy. Sami nie mogą tego dokonać. Przekazujemy im bezpośrednio dane dostępu do ich Dekstopów.

Lilit: Jest naprawdę dużo chętnych.

Tatevik: Monitorujemy również pracę tych już zarejestrowanych. Sprawdzamy czy założyli projekty, czy się logują i realizują zadania. Jeśli nie wykazują aktywności są usuwani z Programu, a na ich miejsce zapraszani są nowi uczestnicy.

Anush: PSA jest bardzo zasadnicze i surowe (śmiech).

I chyba bardzo zapracowane…

Tatevik: Zgadza się (śmiech). Ale zawsze, zanim usuniemy, informujemy o swoich zamiarach, dajemy szansę na wytłumaczenie sytuacji. Przecież zdarzają się różne wypadki, problemy techniczne, itp.

Nowi chętni zgłaszają się sami do Was, czy to Wy ich szukacie?

Tatevik: To my ich szukamy i wybieramy. Organizujemy w różnych regionach seminaria informacyjne, zbieramy chętnych. Wcześniej rozmawiamy z dyrektorami szkół wyjaśniając czym jest eTwinning i jakie niesie za sobą korzyści dla uczniów, dla szkoły, dla nauczycieli.

Lilit: Po seminarium chętni nauczyciele (zwykle, mniej więcej,  połowa uczestników) zostają zarejestrowani.

Dlaczego, Waszym zdaniem, jest tylu chętnych do udziału w Programie? Co sprawia, że eTwinning jest dla armeńskich nauczycieli tak interesujący?

Lilit: eTwinning daje im dużo nowych możliwości. Dzięki niemu mogą podróżować, realnie i wirtualnie, spotykać nowych ludzi, poszerzać swoją wiedzę…

Tatevik: Ktoś kiedyś powiedział nam, że eTwinning to dla niego „okno na Europę”.

Lilit: Wielu nauczycieli nie może pozwolić sobie na podróżowanie, nie może też,  z różnych przyczyn, wziąć udziału w naszych seminariach, a  eTwinning pozwala im w tym wszystkim uczestniczyć. Omija te bariery.

A jakie tematy są najpopularniejsze w projektach z udziałem armeńskich nauczycieli?

Maria: Narzędzia TIK.

Alina: Rysunki…

Anush: Ale większość z nich dotyczy jednak kultury, tradycji, różnicy pomiędzy nami a Europą.

Lilit: Nauczyciele obawiają się trochę komunikacji w języku obcym, więc wybierają tematykę, w której czują się pewnie lub która nie będzie wymagała zbyt intensywnego korzystania ze znajomości języków obcych, np. właśnie rysunki.

A jakie kraje najczęściej wybierane są na partnerów przez armeńskich eTwinnerów?

Lilit: Ja osobiście, jako nauczyciel, preferuję polskie szkoły i nauczycieli jako partnerów do projektów. Są zawsze bardzo aktywni, entuzjastyczni i solidni.

Anush: Polskie szkoły i włoskie, jak dla mnie.

Alina i Maria: My też. Polaków i Włochów lubią wszyscy (śmiech).

Jak widzicie przyszłość eTwinning w Armenii? Sądzicie, że jego popularność, a z nią statystki, wzrośnie?

Tatevik: Zdecydowanie wzrośnie. Zaczynaliśmy z 20 szkołami, teraz jest już ponad 60.

Lilit: I wiemy, że są kolejne chętne.

Anush: Przyszłość eTwinning jest zdecydowanie jasna.

Bierzecie udział w spotkaniu polskich ambasadorów, licznej i zżytej ze sobą grupy. Planujecie stworzenie podobnej sieci w Armenii?

Alina: Na chwilę obecną jest nas tylko cztery, ale mamy nadzieję, że w przyszłości będzie podobnie jak w Polsce.

Maria: Uczymy się dopiero jak przygotowywać prezentacje, jak szkolić nauczycieli.

Tatevik: Teraz na początku pomagamy im (jako PSA). Organizujemy seminaria, na których mogą wystąpić jako ambasadorzy.

Lilit: Pierwsze mamy już za sobą. Teraz z przyjemnością obserwujemy polskich ambasadorów. To dla nas wyjątkowa okazja porozmawiać, skorzystać z wiedzy tak doświadczonych osób.

Przez ostatnie kilka dni rozmawiałyście również z nami (NSS), przyglądałyście się naszej pracy, widziałyście efekty w postaci Gali i spotkania ambasadorów. Czy zgodnie z ideą tej wizyty „podpatrzyłyście” coś co chciałybyście zastosować w swojej pracy? A może macie dla nas rady?

Tatevik: Przede wszystkim wasze publikacje. My jeszcze niczego nie wydaliśmy… Podoba mi się przede wszystkim pomysł z wykorzystywaniem wypowiedzi, artykułów waszych ambasadorów w ulotkach. To bardzo fajna forma i łatwa w dystrybucji.

Lilit: Wiele rzeczy jest dla nas zupełną nowością. Dla mnie sieć Ambasadorów jest z tego wszystkiego najciekawsza, ale może dlatego, że sama stałam się nim niedawno.  Mamy mnóstwo notatek, i na spokojnie w domu będziemy analizować, co i jak możemy wykorzystać. Z pewnością będzie tego wiele.

Alina: Ja się cieszę z warsztatów na temat komunikacji, kontaktu z przedstawicielami prasy. To z pewnością przyda się w mojej pracy ambasadora i pozwoli mi sprawniej wywiązywać się z moich obowiązków, dotrzeć do większej liczby nauczycieli. I ze wskazówek polskich ambasadorów wiem już, że informację o warsztatach warto wysyłać również do dyrektora szkoły.

Maria: A mi podpowiedzieli, żeby komunikować się jak najczęściej z rodzicami uczniów i chwalić mocne strony, umiejętności i zalety dzieci.

Anush: Takich dobrych rad dostałyśmy mnóstwo. Zwrócili nam uwagę na drobiazgi (w naszym mniemaniu drobiazgi), podkreślając ich istotną rolę w relacjach z uczniem, rodzicem, dyrektorem oraz innymi nauczycielami. A dobre relacje to podstawa pracy ambasadora.

Po tych wszystkich rozmowach i dobrych radach możecie już chyba stwierdzić, czy armeńscy i polscy nauczyciele mają wiele wspólnego, czy różnią się zasadniczo?

Tatevik: Różnią się jako ludzie. Zdecydowanie. Sposobem bycia, wypowiadania się. Ale jako nauczyciele mają wiele wspólnego. Tak samo chcą poszerzać swoją wiedzę, poznawać nowe technologię i jak najlepiej, najciekawiej przekazywać swoją wiedzę kolejnym pokoleniom uczniów.

Idealni eTwinnerzy?

Lilit: Zdecydowanie!

A jak podobał Wam się pobyt w Polsce?

Zdecydowanie! Bardzo! Było idealnie!

Co najbardziej? Gdybyście miały wymienić jedną rzecz, to co by to było?

Tatevik: Szczerość i uczciwość. Byłam zaskoczona jak przykładnie kasowane są bilety w komunikacji miejskiej (śmiech).

Lilit: Jedzenie! I Stare Miasto!

Anush: Uprzejmość i gościnność.

Alina: Nasze „opiekunki” Ewa i Mariola. Były niesamowite, cierpliwe.

Maria: Wszystko i wszyscy!

 

Rozmawiała: Monika Regulska

Warszawa, dn. 12.09.2015

Dodaj komentarz